Magdalena Rutkowska

POZYTYWNIK

Masażystka Zwierząt, Artystka, Dziennikarka Radiowa

Angielski słuchowo-dotykowy

w wersji online

Słyszeliście może o niewidomych, którzy mają niesamowite zdolności do błyskawicznego przyswajania języków obcych? Ja słyszałam, ale mimo że jestem niewidoma od 6 roku życia, czyli już ponad ćwierć wieku, talent do języków samoistnie się we mnie nie obudził. Gorzej, przez wiele lat byłam przekonana że w ogóle nie jestem w stanie opanować angielskiego.

Po ewidentnie nieudanej nauce tego języka, z jaką miałam do czynienia przez krótki czas w podstawówce, wróciłam do tematu dopiero jako osoba dorosła.

Wydawało się, że sprawa jest prosta. Przecież zewsząd atakują reklamy przeróżnych kursów, z użyciem wielu baaardzo skutecznych metod, że na pewno nie będzie trudno znaleźć czegoś odpowiedniego.

Motywację miałam coraz większą, bo postanowiliśmy z partnerem wyemigrować do UK.

Niestety żadna ze szkół językowych, do których się zgłaszałam nie była zainteresowana przyjęciem niewidomej kursantki.

Koleżanka przerobiła ze mną pierwszy poziom Callana i tylko dzięki temu miałam chociaż jakąś zajawkę do nauki języka.

Po przeprowadzce do Irlandii Północnej oczywiście rozpoczęłam intensywne poszukiwania lokalnego kursu dla emigrantów. Pierwsze próby były nawet zachęcające, nauczycielka na prawdę się starała dostosować lekcje tak, żebym też mogła skorzystać, ale skład grupy ciągle się zmieniał, jedni przychodzili, inni rezygnowali i wciąż wracaliśmy do początku materiału.

Następnym, wydawało się że logicznym krokiem było zapisanie się do College’u, już na normalny, pełnopłatny ESOL.

W UK nie można tak zwyczajnie odmówić przyjęcia osoby niepełno-sprawnej na kurs, bo to dyskryminacja, ale przez kilka miesięcy semestru nie doczekałam się żadnej praktycznej pomocy w nauce.

 

 

Magdalena Rutkowska czytająca Brajlem

Wystarczyłoby żeby College przesyłał tydzień przed każdymi zajęciami materiały do RNIB, gdzie byłyby transkrybowane na alfabet Braille’a. Jako alternatywę zaproponowałam przekazywanie mi wersji elektronicznej mailem, żebym mogła je czytać syntezatorem, na komputerze.

Niestety, tak jak reszta kursantów mogłam liczyć jedynie na otrzymanie kserokopii z czytankami i ćwiczeniami, które były rozdawane na początku każdych zajęć. Po godzinie, a lekcja trwała 4 godz, byłam wykończona próbami zapamiętania potrzebnych do wykonania ćwiczeń fragmentów tekstu, który inni mięli przed nosem i mogli w każdej chwili sobie przeczytać. Ciągłe proszenie kogoś o czytanie lub wołanie nauczycielki też było mało komfortowe dla mnie i dla grupy.

Jak się pewnie domyślacie, nie dotrwałam do końca semestru.

Uczyłam się sama, korzystając z audiokursów, materiałów dostępnych w internecie, ale to ciągle było za mało i frustrowałam się coraz mocniej. Nieznajomość języka angielskiego, kiedy się mieszka w UK to po prostu dodatkowa niepełnosprawność. Pewnego dnia znalazłam w internecie informację o szkole językowe EDOO.

 

Magdalena Rutkowska czytająca Brajlem

Magdalena Rutkowska romzawiająca przez Skype

Zainteresowało mnie to, że proponują naukę online, przez Skype’a. Ponieważ można było skontaktować się z biurem także na Skype’ie a próbna lekcja była bezpłatna, stwierdziłam że nie ma nic do stracenia. Najwyżej znów mi ktoś odmówi, a może tym razem się uda?

No i tu baaardzo pozytywne zaskoczenie! Najpierw usłyszałam od pani z biura, że nie ma problemu, bo szkoła lubi wyzwania, a wszelkie potrzebne szczegóły będę mogła ustalić z lektorem. Potem, na lekcji próbnej, dostałam test poziomujący w wersji elektronicznej, już fajnie przygotowany żebym mogła go wygodnie czytać na monitorze brajlowskim lub przy pomocy syntezatora.

Nauka przez Skype’a też okazała się świetnym rozwiązaniem, bo nie muszę nigdzie dojeżdżać, a godziny w jakich odbywają się zajęcia mogę dostosować do swojej pracy zawodowej. Poza tym nie wiem jacy są inni lektorzy, ale ja trafiłam na wspaniałego nauczyciela. Jurek Sobczyk ma w sobie chyba niewyczerpane pokłady cierpliwości, potrafi natychmiast odpowiedzieć na moje wyrwane z kontekstu pytania, szybko znaleźć potrzebny mi materiały i wytłumaczyć wszelkie zawiłości gramatyczne.

2 razy w tygodniu mamy lekcję, podczas której jestem przepytywania z poprzednio przerobionych zagadnień, a potem są nowe rzeczy, moje ewentualne wątpliwości, pytania, dodatkowe wyjaśnienia i oczywiście muszę tłumaczyć zdania lub wymyślać własne przykłady. Program jest na bieżąco dostosowywany do np. moich językowych potrzeb zawodowych, co jest dodatkową zaletą kursu indywidualnego.

Po każdych zajęciach dostaję mail z notatką zawierającą słówka, frazy, nowe reguły gramatyczne, praktyczne zasady itd, czyli wszystko co powinnam sobie powtórzyć. Dodatkowo otrzymuję ćwiczenia, artykuły i inne pomocnicze materiały. Są one od razu przygotowane tak, żebym mogła łatwo nawigować po tekście, znajdować odpowiednie fragmenty lub słówka. To bardzo ważne, ponieważ korzystając z czytnika ekranu lub linijki brajlowskiej nie mam takich samych możliwości jak osoba czytająca normalnie, za pomocą wzroku.

Od Jurka dowiedziałam się też o wielu ciekawych, anglojęzycznych podcastach i serwisach internetowych, z których obecnie korzystam.

Ten kurs to fajne i pomysłowe połączenie możliwości jakie daje technologia, z tradycyjną nauką. Dla mnie to rozwiązanie idealne.

Tak, mój angielski nadal nie jest świetny, ciągle miewam momenty totalnego załamania, paniki i chęci zapadnięcia się pod ziemię. Cały czas wstydzę się mówić po angielsku, brakuje mi słów albo nie mogę zrozumieć rozmówcy, zwłaszcza że w Irlandii Północnej dialekty mocno odbiegają od standardowego brytyjskiego.

Przełamuję się jednak dzięki kursowi, dzięki nieustannym staraniom Jurka Sobczyka żebym zaczęła mówić jak człowiek i nie zacinała się na zdaniach przekraczających 7 słów. Wszystkim którzy zastanawiają się czy warto inwestować w naukę języka online polecam www.edoo.pl

Sprawdziłam, korzystam i tylko jedno mnie irytuje. Czemu nikt mi wcześniej o tej szkole nie powiedział?

Dlatego dzielę się z Wami tym pozytywnym odkryciem i życzę owocnej nauki.